"Byłam kochanką arabskich szejków", L. Shukri
XXI wiek. Świat komputerów, cywilizacji, najnowszych technologii. Wszechobecny rozwój, postęp. Uczymy się na własnych błędach, staramy się wyciągać wnioski z przeszłości. A jednak nadal w tym współczesnym, cywilizowanym, uprzywilejowanym świecie są miejsca, gdzie trzeba walczyć o człowieczeństwo, o tożsamość, o swoje podstawowe prawa. Wciąż są miejsca, gdzie kwitnie handel ludźmi, a kobieta jest tylko żywym towarem, który ma przynosić zysk. Świat pędzi do przodu, ale nadal nie zmienia się to, że za pieniądze można kupić wszystko, spełnić każdą swoją zachciankę. I, dodatkowo, pozostać bezkarnym.
"Byłam kochanką arabskich szejków" to powieść trudna i bolesna, wstrząsająca i szokująca. Porusza takie tematy, o których się nie mówi - ze strachu, ze wstydu, z niewiedzy, z niezrozumienia. Laila Shukri przerywa jednak milczenie i opowiada historię Polki, która została podstępem zwabiona do Dubaju, a później wykorzystana i sprzedana jako prostytutka do burdelu. Ta jedna głośna historia, o której wreszcie usłyszał świat, jest jednocześnie milionem innych historii, historii skrzywdzonych kobiet, o których ten sam świat nie dowie się nigdy.
Oprócz losów głównej bohaterki, Julii, poznajemy również realia świata, którym rządzi pieniądz w ręku bezwzględnych mężczyzn. Autorka przytacza przerażające fakty na temat tego, co dzieje się z uprowadzonymi kobietami, a także porwanymi dziećmi. Ale nie tylko - Laila Shukri opisuje również niedorzeczne prawo, wedle którego kobieta zgłaszająca gwałt może zostać oskarżona o współżycie, a za to osadzona w więzieniu lub ukamienowana. I nie tyczy się to tylko arabskich kobiet - w książce dowiemy się przede wszystkim o przypadkach Europejek, które wpadły w bezlitosne sidła męskiego pożądania i tamtejszego prawa. Jakby tego było mało, autorka wyraźnie zaznacza, że oprawcy zwykle pozostają bezkarni - bo ogromne sumy, jakimi dysponują, pozwalają zakończyć sukcesem każdą ich sprawę. Za pieniądze można kupić więc bezkarność, można kupić drogie jachty i samochody, wielbłądy, i można też za pieniądze kupić kobietę lub dziecko. A gdy się znudzi, można się jej pozbyć. Można ją sprzedać. Albo zabić. Jak zwykły towar, zwykłą rzecz.
Książka Laili Shukri nie jest majstersztykiem pod względem językowym, nie znajdziecie tu pięknych opisów ani powolnego budowania napięcia, jak w powieściach. W tym przypadku sam język spada na dalszy plan, a Czytelnik od razu zostaje wrzucony na głęboką wodę. Zdania są proste, krótkie, dialogi prowadzone autentycznie, a przemyślenia głównej bohaterki bardzo konkretne i bardzo osobiste, poruszające i przerażające zarazem. To wszystko sprawia, że "Byłam kochanką arabskich szejków" czyta się szybko, lecz cały czas w napięciu.
(Uwaga! Poniższy akapit zawiera informacje na temat treści, jeśli nie chcesz jej poznać - nie czytaj!).
Jedyne, do czego mam zarzut, to zakończenie. Przytłoczona i przejęta całą historią, spodziewałam się plastra miodu na przejęte serce, lecz go nie dostałam. Teoretycznie z treści opisanej historii można się domyślić, że Julia wróciła szczęśliwie do Polski, brakowało mi jednak potwierdzenia tego w choćby jednym rozdziale, krótkim epilogu. Z drugiej strony jestem świadoma, że nie wszystkie podobne historie równie dobrze się kończą, ten niedopowiedziany (a jakże istotny!) wątek uważam więc jako otwartą furtkę dla tych wszystkich kobiet, które kiedykolwiek zmagały się z realiami handlu ludźmi, lub zmagają się z nim nadal. Tak bardzo bym chciała, by wszystkie bezpiecznie i szczęśliwie wróciły do domu, a ich koszmar jak najszybciej się skończył...
➩ Moja ocena: brak.
Tej książki nie da się ocenić w pięciopunktowej skali.
Tej książki w ogóle nie da się ocenić.
_____________________________________________________________________________________________
Znajdź mnie również na Lubimy Czytać: PannaZaczytana [KLIKNIJ TUTAJ].


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz