"Sztuka słyszenia bicia serca", J.P. Sendker
To nie będzie długa recenzja. Właściwie nie do końca jestem pewna, czy to w ogóle będzie recenzja w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Wciąż jest we mnie jeszcze dużo emocji po przeczytaniu tej książki. Lecz cokolwiek chciałabym na jej temat powiedzieć, to będzie niewystarczające. Poza tym uważam, że są takie lektury, o których nie można zbyt wiele mówić ani recenzować. Je po prostu należy przeczytać.
"Sztuka słyszenia bicia serca" to powieść o tego rodzaju pięknie, które bardzo rzadko można już odnaleźć we współczesnej literaturze. To historia o miłości bez chorej pożądliwości, o poświęceniu bez rozlewu krwi i o niesprawiedliwości bez zemsty i chęci odwetu. Tutaj pierwsze skrzypce gra potężne uczucie, które jest bezinteresowne i trwałe. To opowieść o samotności, o zmysłach, o emocjach, o wyborach; przeniesie Was do odległej Birmy, gdzie ludzie gór wciąż wierzą w magię i odczytują przyszłość z konstelacji i gwiazd.
Każda strona tej pozycji niesie wraz z sobą bogactwo wartości i arcyważne przesłanie, dotyczące tego, co naprawdę liczy się w ludzkim życiu. Historia podszyta nutą melancholii, zmusza do refleksji, zadumy. Stawia ważne pytania, ale nie żąda na nie bezmyślnej odpowiedzi. Gdybym miała opisać ją jednym słowem, użyłabym przymiotnika: poruszająca. Tak, "Sztuka słyszenia bicia serca" naprawdę może poruszyć każdy zakamarek naszych serc. ♡
Powiem ci zatem: chodzi o miłość. To ona sprawia, że jesteśmy piękni. Czy znasz chociaż jedną osobę, która kocha i jest kochana, której uczucie jest bezwarunkowe i jest przy tym brzydka? Nie ma nawet potrzeby rozmyślać nad tym pytaniem. Takiego człowieka nie ma.
◉ Moja ocena: 5/5
_____________________________________________________________________________________________
Znajdź mnie również na Lubimy Czytać: PannaZaczytana [KLIKNIJ TUTAJ].

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz