O powrocie słów kilka...
Wiele czynników miało wpływ na to, że "Panna Zaczytana", którą znaliście z poprzednich recenzji, i która umieściła tu ostatni wpis 1 kwietnia 2019 roku, przestała publikować. Najważniejszym z nich jest chyba jednak ten, że czułam się po prostu wypalona. Miałam wrażenie, że nie umiem pisać o książkach, że wszystko dobre zostało już powiedziane, że nic nowego nie wnoszę, i że nieustannie brakuje mi słów.
No i tym sposobem, pod wpływem złych myśli i impulsu (jak to mam w zwyczaju), usunęłam wszystkie posty na Instagramie i porzuciłam tego bloga ze starą jeszcze nazwą. Nie porzuciłam za to czytania książek i dziś cieszę się, że za sprawą jednego kliknięcia nie pożegnałam się również z tymi recenzjami, które publikowałam tutaj. Dzięki temu wracam, choć z kilkoma zmianami - wśród których najważniejszą jest nazwa bloga - ale tak, chcę być tu znowu. A przecież wszyscy wiemy, że o wiele łatwiej jest wrócić, jeśli ma się gdzie i po co.
Nie stawiam sobie żadnych górnolotnych celów ani nie robię dalekosiężnych planów. Chcę czytać i pisać o tym, co przeczytałam, i jakie zrodziło to we mnie emocje - na luzie, po swojemu, jak czuję. Chcę robić zdjęcia książkom, komponować kadry, kupować kwiaty do fotografii i parzyć kawę, którą potem z radością wypijam. Chcę przede wszystkim czerpać z tego radość i nie dawać się perfekcjonizmowi, który nie raz mnie już zgubił. Dlatego "Bookstory" jest projektem dla mnie samej przede wszystkim, który podejmuję na własnych zasadach. Bo jeśli jest coś, o czym mogłabym pisać w sieci z całym przekonaniem, to są to właśnie książki i zawarte w nich historie.
Od czasu ostatniej opublikowanej tu recenzji "Dziewczyn, których pożądał" Nasawa przeczytałam dokładnie 117 książek. (Wiem, bo tytuły skrzętnie zapisuję w specjalnym zeszyciku). Nie zamierzam publikować jednak recenzji "w tył", ale na bieżąco pisać o tych książkach, które czytam aktualnie. A trochę ich w kolejce jeszcze jest - i to zarówno nowości, jak i klasyki, zarówno w wersji papierowej, jak i w formie e-booków.
Ale mam na to czas. Bookstory nie ma terminu ważności, a ja postaram się, byście i Wy czerpali przyjemność z książek, czytania i... tego bloga także. 😉

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz