"Ponieważ cię kocham", G. Musso

Ach, ten Musso... Chociaż czytałam już wiele jego powieści, chociaż myślałam, że znam jego sposób działania, że go rozgryzłam, to przy okazji lektury "Ponieważ cię kocham" znów dałam się wyprowadzić w pole. Dałam się oszukać, zaplątać w intrygę i dałam się zaskoczyć. Wcale nie jest mi z tym źle, wręcz przeciwnie - zbyt wczesnym odkryciem pułapki prawdopodobnie zepsułabym sobie całą zabawę... A tak, zakończyłam jedną z tych pierwszych powieści francuskiego pisarza z uśmiechem i zadowoleniem, choć nie z pełną satysfakcją.


Powieści Musso są dość specyficzne i z pewnością owa specyfika nie każdemu przypadnie do gustu. Historie przez niego tworzone są jak puzzle: z wielu elementów układanki, czasem zdających się zupełnie nie pasować, w finale tworzy się całościowy, kompletny obrazek. "Ponieważ cię kocham" też wpisuje się w ten schemat: mamy wielowątkową fabułę, kilku ciekawych bohaterów o pozornie różnych losach, które okazują się ze sobą powiązane. Mamy zagadkę, intrygę, niewyjaśnione zdarzenia i denerwujące (w pozytywnym tego słowa znaczeniu) niedopowiedzenia, które sprawiają, że obietnica "Jeszcze tylko jeden rozdział" okazuje się dojściem do końca książki. To dlatego powieści Musso czyta się tak szybko i nie można się od nich oderwać: człowiek po prostu chce wiedzieć, o co tam naprawdę chodzi, i czy jego podejrzenia były słuszne (a zwykle nie są, przynajmniej w moim przypadku). Niebanalne w swej banalności zakończenia to kolejny znak rozpoznawczy francuskiego autora.

Muszę jednak przyznać, że chociaż ogólnie lektura "Ponieważ cię kocham" była przyjemna i zrobiła na mnie duże wrażenie, nie uważam, by była to najlepsza książka Musso. Finał historii był pomysłowy i mnie zaskoczył, ale miałam w sobie jakieś uczucie niedosytu i rozczarowania, podobnie jak przy lekturze "Central Parku". Czegoś mi tam brakowało, coś mi nie zagrało, choć nie potrafię dokładnie sprecyzować, co to było. Być może miałam po prostu nadzieję, że ta historia skończy się lepiej. Że finał wbije mnie nie tylko w fotel, ale i w podłogę. Zamiast tego zakończyłam tę powieść z zadowoleniem i uśmiechem, ale bez fajerwerków, bez spektakularnego WOW. Dostałam dokładnie to, czego spodziewałam się od powieści obyczajowych - dobrej i przyjemnej lektury. Z jednej strony - czego chcieć więcej? Z drugiej strony - czy to nie za mało?

Zdaję sobie sprawę, że to jedna z pierwszych powieści Musso. Przyznam jednak, że tak wiele osób wypowiadało się o niej w samych superlatywach, że chyba napompowałam balon oczekiwań zbyt wysoko. Lubię i cenię Musso, i czekam z niecierpliwością na kolejne jego powieści, ale uważam, że dwie ostatnie - "Dziewczyna z Brooklynu" i "Apartament w Paryżu" - są o niebo lepsze niż "Ponieważ cię kocham".

Moja ocena: 3.5/5
_____________________________________________________________________________________________
Znajdź mnie również na Lubimy Czytać: PannaZaczytana [KLIKNIJ TUTAJ].

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz