"Czarownice nie płoną", J. Blackhurst

Mroczna. Niejednoznaczna. Budząca niepokój, niepewność i grozę, wywołująca dreszcz... A przy tym szalenie wciągająca i zaskakująca nawet wtedy, gdy jest się już przekonanym o finale. Tak chyba najkrócej mogłabym opisać głośne dzieło Jenny Blackhurst, w którym autorka przedstawia nam historię Ellie.

Lichota. Już sama nazwa tej miejscowości budzi jakieś złe przeczucia. Potem jest chyba tylko gorzej, a wyobraźnia wraz z każdą kolejną sceną pracuje na pełnych obrotach. Blackhurst stworzyła świat, w którym nic nie jest takie, na jakie wygląda i niczego nie można być w stu procentach pewnym. Różne emocje budzi ta opowieść: od strachu, przez zaciekawienie, niedorzeczność, powątpiewanie, złość, frustrację, współczucie... Aż do spokoju, ale tylko pozornego. Bo koniec końców, miast tego upragnionego porządku i szczęśliwego zakończenia, po uzyskaniu odpowiedzi na najważniejsze pytania - autorka zostawia nas z mocno bijącym sercem. Z grozy.

Bohaterowie występujący w książce są bardzo niejednoznaczni. Ich ocena, sympatia do nich lub jej brak zmieniają się wraz z każdą kolejną stroną. Zmienia się również sposób patrzenia czytelnika, który mimo wszystko zastanawia się, czy Ellie jest sprawcą, czy może jednak ofiarą. W końcu to tylko jedenastoletnia dziewczynka, którą już życie bardzo doświadczyło, a w Lichocie doświadcza nadal. Wszyscy wiemy, jak okrutne potrafią być dzieci, jak bezwzględne, gdy znajdą kogoś, kto odbiega od normy i w ich ocenie jest "dziwny". Wszyscy wiemy, jak wielkie szkody może przynieść brak miłości rodzicielskiej, brak rozmowy, poczucie obojętności. Wszyscy wiemy...

Ellie ma tylko jedenaście lat. Czy naprawdę byłaby zdolna wszystkich przechytrzyć? Jest manipulatorką, czy stała się ofiarą manipulacji? Czy to wszystko, co dzieje się w Lichocie, da się racjonalnie wytłumaczyć?

"Czarownice nie płoną" to świetna książka, która zapewnia czytelnikowi to, co w literaturze najlepsze: niepewność tego, jak potoczy się dalsza historia. Chce się więcej, więcej i więcej. Właściwie od początku do końca trzyma czytelnika w napięciu; bywa mroczna i groźna, ale wywołuje też w człowieku współczucie i smutek.

Przeczytajcie. I dowiedzcie się, czy czarownice faktycznie nie płoną.


Moja ocena ⇨ 8/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz